Nie uważam, żeby zawód korektora był najważniejszy na świecie – dla mnie jest ważny, bo go lubię i kocham nasz język. Od kilku dni zmuszam się do pracy, wykonuję ją niemal automatycznie, nie cieszy mnie jak zwykle – wykonuję ją, bo mam zobowiązania i potrzebuję pieniędzy, jak wielu z nas.
W obliczu wojny przecinki, literówki i inne błędy tracą na znaczeniu, ale sam język zyskuje.
Ojczysty język ma ogromne znaczenie, kiedy okazuje się, że np. trzeba walczyć, żeby móc go używać.
Może więc ta moja praca ma sens, musi go mieć.
Dbajcie o siebie, dobrze? Musimy mieć siły, żeby pomagać innym.